
*tytuł jest specjalnie dla hardkorowych czytelników, żeby nie musieli niepotrzebnie strzępić gardeł, klawiatur i tabulatur, a teraz do rzeczy:
Było to w roku 648 p. n. e. Ukazywała się wtedy drukowana na najprawdziwszym pergaminie wyrabianym z kaszubskich trocin gazeta "Tylko Rock". Recenzje płyt i koncertów pisał w niej niejaki Grzegorz Kszczotek, facet, który miał tę niezwykłą przypadłość, że bezkrytycznie zachwycał się brzmieniami, które w owych czasach potężna masa polskich wysublimowanych słuchaczy kwitowała słowami typu "ej, spierdalaj z tymi pedałami, arghhh, gdzie jest Sepultura?" lub jakoś tak. No.
W każdym razie redaktor Kszczotek napisał wówczas recenzję z festiwalu w Glastonbury, w której rozpływał się nad zespołem Strangelove. O ja, czego tam nie było, jakie porównania tam się nie pojawiały: a to, że Joy Division, a to, że to taki łagodniejszy Tool (ekipa Maynarda wydała wtedy dopiero swoją pierwszą płytę)... Że generalnie rewelacja i bóg wi co.
Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać, co nie? Kupiłem płytę pierwszą (jej okładkę zresztą w bezwstydny sposób zerżnął niesławnej pamięci zespół Illusion), kupiłem drugą, a nawet i trzecią, co było przesadą, bo ona już była słaba jak cholera.
Dziś, kiedy sam jestem dziadkiem i zgubiłem zarówno pierwszą jak i drugą płytę (za to ostatniej nikt nie chciał mi podpieprzyć) naszych bohaterów, stwierdzam, że nie był to zespół wybitny. Ale za to miły. Klimaciarski, mógłby ktoś rzec, choć oczywiście na miare klimatów jakie panowały w jednym małym mieście te pareset lat przed narodzinami Brutusa. Słychać tam dużo Suede, słychać dużo The Smith, Joy Division też da się tam znaleźć. Ale o co chodziło Kszczotkowi z tym Toolem to do dziś za Chiny nie moge zrozumieć.
Tak czy owak, dziś, na żywo, prosto z wykopalisk emerytowany redaktor Dan nadaje dla was dwie piosenki zespołu Strangelove.
Było to w roku 648 p. n. e. Ukazywała się wtedy drukowana na najprawdziwszym pergaminie wyrabianym z kaszubskich trocin gazeta "Tylko Rock". Recenzje płyt i koncertów pisał w niej niejaki Grzegorz Kszczotek, facet, który miał tę niezwykłą przypadłość, że bezkrytycznie zachwycał się brzmieniami, które w owych czasach potężna masa polskich wysublimowanych słuchaczy kwitowała słowami typu "ej, spierdalaj z tymi pedałami, arghhh, gdzie jest Sepultura?" lub jakoś tak. No.
W każdym razie redaktor Kszczotek napisał wówczas recenzję z festiwalu w Glastonbury, w której rozpływał się nad zespołem Strangelove. O ja, czego tam nie było, jakie porównania tam się nie pojawiały: a to, że Joy Division, a to, że to taki łagodniejszy Tool (ekipa Maynarda wydała wtedy dopiero swoją pierwszą płytę)... Że generalnie rewelacja i bóg wi co.
Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać, co nie? Kupiłem płytę pierwszą (jej okładkę zresztą w bezwstydny sposób zerżnął niesławnej pamięci zespół Illusion), kupiłem drugą, a nawet i trzecią, co było przesadą, bo ona już była słaba jak cholera.
Dziś, kiedy sam jestem dziadkiem i zgubiłem zarówno pierwszą jak i drugą płytę (za to ostatniej nikt nie chciał mi podpieprzyć) naszych bohaterów, stwierdzam, że nie był to zespół wybitny. Ale za to miły. Klimaciarski, mógłby ktoś rzec, choć oczywiście na miare klimatów jakie panowały w jednym małym mieście te pareset lat przed narodzinami Brutusa. Słychać tam dużo Suede, słychać dużo The Smith, Joy Division też da się tam znaleźć. Ale o co chodziło Kszczotkowi z tym Toolem to do dziś za Chiny nie moge zrozumieć.
Tak czy owak, dziś, na żywo, prosto z wykopalisk emerytowany redaktor Dan nadaje dla was dwie piosenki zespołu Strangelove.


5 komentarze:
Bez jaj, drugi numer rżnie Queen przez kalkę z papieru toaletowego.
I dlatego zawsze wolałem redaktora Księżyka ;)
Oczywiście on był z tego drugiego obozu, gwoli ścisłości oraz by uniknąć posądzenia o ewentualne niejasności...
...or whateva...
no tak z Brumu on byl, byl on... tez go lubilem. a w ogole to zauwazylem ze ostatnio siem bardzo popularne zrobilo demaskowanie plagiatow. A przeciez wszyscy jestesmy plagiatami, ze tak zafilozuje
grunt to dobrze rżnąć, a nie przez papier...
Poza tym slychac w tym tez Bowiego,Radiohead,Morrisseya ,"typowo angielskie granie" ,blablabla,a na ostatniej plycie juz nawet i Blur.To byli koniunkturalisci , chociaz fakt, calkiem mili, ale bez przesady.A porównywanie Kszczotka i Księżyka to też dokładnie to samo co porównywanie Bowiego z tymże zespołem (:
panna lilianka
Prześlij komentarz